Podróże

Odkryj wyspę La Reunion: 10 rzeczy, które musisz tam zrobić!

La Reunion – wyspa położona hen hen daleko, dla nas bardzo egzotyczna. Dla Francuzów egzotyczna trochę mniej, jest to bowiem departament zamorski Francji (DOM – départrment d’outre-mer). Do takich departamentów zaliczają się także Gujana Francuska, Gwadelupa, Martynika i Majotta. Regiony te działają na takich samych zasad co departamenty we Francji metropolitalnej. Na Reunionie, który leży na Oceanie Indyjskim (między Madagaskarem a Mauritiusem) płaci się w euro, a do przyjazdu nie potrzebujemy nawet paszportu (bo to w końcu nadal Unia Europejska). 

We francuskich biurach podróży wakacyjne pobyty na La Reunion można zakupić za około 1000 euro. Z tego co udało mi się znaleźć, polskie biura podróży też Reunion oferują (w pakiecie z Mauritiusem). Ceny wyjazdów zaczynają się od 10 000 złotych…  Ceny biletów lotniczych na Reunion z Paryża zaczynają się od 3 500 złotych (w dwie strony). Zdarzają się jednak promocje (pamiętam, że jakiś czas temu była świetna oferta). 

Reunion to kierunek daleki i niezbyt popularny (dla nas). Warto jednak wpisać go na podróżniczą listę. Ta niewielka wyspa ma wiele do zaoferowania: aktywny wulkan, piękne plaże czy niesamowite górskie szlaki. Miałam to szczęście, że na Reunion spędziłam prawie pięć miesięcy. Musiałam się uczyć i zdawać egzaminy po francusku, ale miałam też całe mnóstwo czasu na delektowanie się wyspą i odkrywanie jej pięknych zakątków. 

Zastanawiałam się jak ugryźć ten Reunion. Myślałam nad mini-przewodnikiem, ale w końcu padło na listę, która jednocześnie też trochę przewodnikiem będzie. Oto przed Wami post gigant: 10 rzeczy, które musisz zrobić na La Reunion.

Krótkie objaśnienie mapki: kolor żółty – plaże i kąpieliska; kolor zielony – wszelkie miejsca „naturalne”, np. wodospady, szlaki górskie; kolor czerwony – miejsca związane z wulkanem; kolor niebieski – miejsca warte uwagi w miastach

11 rzeczy, które musisz zrobić na La Reunion

 1. Zwiedzić stolicę wyspy Saint-Denis

Przylatując na Reunion warto poświęcić przynajmniej jeden dzień na odkrycie jego stolicy. Saint Denis de la Reunion znajduje się na północy wyspy. Znajdziecie tutaj najstarszy francuski meczet (Noor-e-Islam). Warto odwiedzić Jardin de l’EtatMuséum d’histoire naturelle de La RéunionOgród botaniczny powstał między 1767 a 1773 rokiem. Budynek muzeum utrzymany jest w stylu kolonialnym, do 1855 roku znajdowała się tutaj Rada Generalna (conseil general). Wędrując od muzeum w stronę nabrzeża, napotkacie Grand Marchê, targowisko na którym znajdziecie egzotyczne owoce, wanilię czy lokalne wyroby. W okolicy znajduje się też Cathêdrale de Saint-Denis, wybudowana w 1832 roku. W tej części miasta znajduje się mnóstwo budynków w stylu kolonialnym. Spacer można zakończyć na nadmorskiej promenadzie Barachois.

Jardin de l’Etat

Jardin de l’Etat

Katedra w Saint-Denis i najstarszy francuski meczet Noor-e-Islam

Nadmorska promenada Barachois

 Po lewej pomnik Rolanda Garrosa, francuskiego lotnika urodzonego na Reunionie (1888-1918).

2. Wejść na aktywny wulkan Piton des la Fournaise

Wizyta na wulkanie to punkt obowiązkowy pobytu na wyspie. No chyba, że wulkan akurat pracuje na pełnych obrotach i dostęp do niego jest ograniczony. Piton de la Fournaise jest jednym z najbardziej aktywnych wulkanów na świecie oraz najbardziej „obserwowanym” (przez naukowców rzecz jasna). Piton de la Fournaise należy do grupy wulkanów tarczowych. Zajmuje on prawie 40% południowo-wschodniej części wyspy, która pokryta jest zastygniętą lawą. Na wulkan prowadzi szlak numer pięć, „route du Volcan”. Wybierając się na wulkan warto spędzić noc w Gite du Volcan, a z samego rana zdobyć krater. Gwarantuję Wam, że widoki będą nieziemskie! Takie trochę księżycowe, trochę jak z Marsa. Może się zdarzyć, że podczas Waszego pobytu na wyspie wulkan wybuchnie. Świetnie! Wyznaczane są wtedy miejsca skąd bezpiecznie można podglądać erupcję. To naprawdę niesamowite doświadczenie oglądać taki spektakl!

Gite du Volcan

3. Odkryć rajskie plaże zachodniego wybrzeża…

La Reunion to nie tylko wulkan i dzika przyroda, ale też piękne plaże. Podobno daleko im do plaż Seszeli czy Malediwów, ale ja uważam, że naprawdę są niczego sobie! Część plaż to laguny, oddzielone od otwartego oceanu koralową barierą. Do tej grupy należą m.in plaże L’Ermitage, St Leu czy L’Étang-Salé. Woda w nich jest spokojna, ciepła (między 22 a 30 stopni!) i pełna bogatego życia, które można obserwować pływając z rurką. Tam gdzie nie ma naturalnej bariery, ocean często plata figle. Na niektórych plażach woda jest chłodniejsza, a fale większe. Jedną z plaż polecanych do surfingu jest plaża Boucan-Canot, która od grudnia 2015 roku chroniona jest anty-rekinową siatką. Rekiny pojawiają się co jakiś czas na Reunionie, doszło nawet do kilku ataków. Ale bez stresu! Nadal możecie się pluskać w cieplutkich wodach laguny. Na La Reunion możecie też uprawiać sporty wodne, np. surfing czy body boarding. Warto popływać z maską i rurką żeby odkryć bogate życie pod powierzchnią wody. Na Reunionie można też nurkować. Podwodne życie jest niezwykle bogate, można zaobserwować delfiny, wieloryby (w okresie od lipca do października) czy żółwie. 

Plaża Boucan Canot o zachodzie słońca

Piękne ale niebezpieczne, plaża Boucan Canot

Plaża Grande Anse

Plaża Grande Anse

Plaża L’Étang-Salé

Plaża L’Ermitage

Manapany les Bains, gdzie odbywa się festiwal surfingowy Manapany Festival

Port w Saint Gilles les Bains (miasteczko pełne bogatych, francuskich emerytów grzejących kości na Reunionie)

Plaża Les Roches Noires w Saint Gilles les Bains

4. …i dziką stronę wschodniego wybrzeża

Zachodnia część wyspy to głównie rajskie plaże, wschodnie wybrzeże tymczasem ma zupełnie inny charakter. Jest bardziej dzikie, takie z pazurem i zdominowane przez pola zastygłej lawy. Niedaleko Saint-Suzanne znajduje się wodospad Niagara, do którego wiedzie droga przez pola trzciny cukrowej. Urokliwym miejscem jest też Bassin la Paix. Po tej stronie wyspy znajduje się też Grand Étang, jezioro w kraterze wulkanicznym. Wygląda jak wyjęte prosto z planu zdjęciowego nowej części Jurrasic Park. Popularne jest zwiedzanie okolicy Grand Étang konno. Kolejne miejsce to Anse des Cascades. To popularne miejsce na weekendowe wycieczki i nic w tym dziwnego – z jednej strony ocean, z drugiej kilka wodospadów wśród których można spacerować. No idealna opcja na niedzielne popołudnie! Objeżdżając tę część wyspy warto zatrzymać się przy kościele Notre-Dame-des-Lave. W 1977 roku, podczas erupcji wulkanu, lawa dotarła do samego kościoła, wdarła się do niego na 3 metry i… stanęła. A z zewnątrz lawa ominęła kościół. Przypadek? 

Cascade Niagara

Okolica jak z Jurassic Park. A to Grand Étang

Po lewej wiszący most (Pont suspendu de la Rivière de l’Est), w momencie otwarcia (1894) był najdłuższym takim mostem na świecie. Po prawej Bassin la Paix.

Anse des Cascades

Anse des Cascades

Pola zastygłej lawy na wschodnim wybrzeżu

Koza? Kogut?

Wulkaniczny krajobraz

Kościół Notre-Dame-des-Laves

5. Wykąpać się w wodospadzie

Na Reunionie spełniłam jedno z małych marzeń: kąpiel w wodospadzie. Czy może być coś lepszego niż kąpiel w orzeźwiającej (czyli lodowatej) wodzie, gdy temperatura powietrza przekracza 30 stopni? Chyba mnie rozumiecie 🙂 W większości wodospadów można się kąpać, trzeba oczywiście zachować zdrowy rozsądek i nie przesadzać. Fajny przewodnik po wodospadach znajdziecie tutaj (tylko po francusku). Jest też coś dla miłośników adrenaliny, dla których sama kąpiel to za mało: kanioning (canyoning). Jeśli czujecie się na siłach (i jeśli lubicie takie wyzwania) to Reunion jest świetnym miejscem do uprawiania tego ekstremalnego sportu. Podczas wędrówki trzeba pokonywać ciasne przesmyki, progi wodne i wodospady – takich atrakcji na Reunionie nie brakuje! Więcej informacji o kanioningu znajdziecie tutaj.

Bassin des Aigrettes

Bassin des Aigrettes

Cascade de Grande Galet (zwane też La cascade Langevin)

Po lewej Anse des Cascades, po prawej Cascade Niagara

6. Wędrować po górach

La Reunion to prawdziwy raj dla miłośników górskich wędrówek. Jest tutaj ponad 1000 kilometrów szlaków. Do wielu miejsc można dotrzeć tylko na własnych nogach, jak np. do Cirque de Mafate. Warto wspiąć się też na najwyższy szczyt wyspy Piton des Neiges (3070 m n.p.m), który jest też najwyższym punktem archipelagu Maskarenów. Piton des Neiges to wygasły wulkan, który znajduje się w sercu wyspy, na styku „cyrków” Salazie, Cilaos i Mafate. Piton de Neiges można zdobyć na kilka sposobów, startując z Salazie, Cilaos albo La Plaine des Cafres. Wszystkie szlaki prowadzą do schroniska gite du Piton des Neiges, skąd można „atakować” szczyt. Wczesną pobudkę wynagrodzi wschód słońca. 

Wyspa zapewni Wam cudne widoki, zmieniającą się jak w kalejdoskopie roślinność, a nawet dawkę adrenaliny – można spotkać na szlaku duże pająki. Na szczęście nie jadowite. Więcej o szlakach pieszych na La Reunion przeczytacie w tym w moim poście: Szlaki piesze na wyspie La Reunion

Widok z La Roche Écrite

Szlak w Cirque de Mafate

Cirque de Mafate

7. Spróbować smaków wyspy

Nie sposób odwiedzić Reunion i nie spróbować lokalnych przysmaków. Po pierwsze: rum. Wyspa trzciną cukrową stoi, a z trzciny robi się rum. Warto odwiedzić destylarnię, np. Distillerie Savanna. Po drugie: wanilia. Sprowadzono ją na wyspę w 1819 roku, ale dopiero w 1841 pewien młody niewolnik odkrył jak można ją sztucznie rozmnażać i hodować na większą skalę. U nas wanilia powala ceną, a na Reunionie dostępna jest na wyciągnięcie ręki. Sama przywiozłam stamtąd dwie wielkie paczki lasek wanilii. Warto odwiedzić La Vanilleraie i przekonać się ile pracy stoi za hodowlą wanilii. Po trzecie: kuchnia kreolska. Reunion to prawdziwa mieszanka, co dobrze widać też w kuchni. Wpływy francuskie, chińskie, afrykańskie, indyjskie – wszystkie się przenikają, powodując że kuchnia Reunionu jest naprawdę bogata. Jakie dania możecie tam spotkać? Np. kaczkę w wanilii, curry z kurczaka czy z ryby, oraz rougail-saucisse, sos z kiełbasą. Wśród deserów królują ciasto ze słodkich ziemniaków, manioku czy z bananów. A do picia obowiązkowo piwo „La Dodo”.  Po czwarte: egzotyczne owoce. Na Reunionie zajadłam się jak zwariowana świeżymi ananasami, marakujami i liczi. Wiedziałam, że za szybko znów takiego smaku nie poczuję. Koniecznie wybierzcie się też na targowisko. Tyle egzotycznych i nietypowych dobroci na wyciągnięcie ręki! 

Sezon na liczi – najlepsze co może być!

Targowisko w Saint Denis

Targowisko w Saint Denis

Nie tylko kolorowe owoce można dostać na targowisku, ale też super dodatki 😉

Pole trzciny cukrowej

8. Spojrzeć na wyspę z lotu ptaka

Wiadomo, że z powietrza wszystko wygląda inaczej, robi większe wrażenie. Odwiedzając Reunion warto zrobić sobie prezent i spojrzeć na wyspę z lotu ptaka. Możecie wybrać się na lot małym, dwuosobowym samolotem. Gwarantowane niesamowite emocje i widoki nie z tej ziemi! Ja wybrałam się na taki lot z Felix ULM  i nadal uważam, że były to najlepiej wydane euro w moim życiu 🙂 Jeśli ktoś woli zaszaleć trochę bardziej to świetną opcją są też loty na paralotni

Saint Gilles les Bains z lotu ptaka

9. Poznać historię wyspy i odkryć jej wielokulturowość

Reunion nie ma rdzennej ludności. Sprowadzano tu niewolników z Afryki, robotników z Chin, przyjechali mieszkańcy Francji. Ludzie różnego pochodzenia i różnej religii żyją tu ze sobą tworząc niesamowitą mieszankę, społeczeństwo kreolskie.  Możecie odwiedzić katedrę w Saint Denis, a później hinduską świątynię w Saint-André.

Wieczorem warto wybrać się klubów, które rozbrzmiewają muzyką séga i maloya. Maloya to muzyka i taniec, które swój początek mają w cierpieniach pierwszych mieszkańców wyspy, niewolników pracujących na polach trzciny cukrowej. Séga to z kolei muzyka do świętowania, pełna radości. Łączą się w niej m.in. wpływy afrykańskie z walcem czy polką. 

10. Wybrać się do „wnętrza” wyspy

Nie można opuścić Reunionu bez wizyty w głębi wyspy. W masywie Piton des Neiges znajdują się trzy kaldery: Cirque de Mafate, Cirque de Salazie i Cirque de Cilaos. Do Mafate dostać można się tylko na własnych nogach, nie prowadzą tam żadne drogi dostępne dla samochodów. Zaopatrzenie dostarcza się tam helikopterami. Pierwszymi osadnikami Mafate byli niewolnicy, którzy uciekli od swoich panów i właśnie tam znaleźli schronienie. W Mafate znajduje się jedna wioska i kilka mniejszych osad, w których znajdziecie niewielkie sklepiki oraz noclegownie dla górskich wędrowców.

Do Cilaos i Salazie można bez problemu dostać się samochodem lub kursującymi autobusami. Cilaos znajduje się około godziny drogi od najbliższego miasta na wybrzeżu, Saint-Louis. Droga, która tam prowadzi ma podobno 400 zakrętów! Tego nie wiem, bo nie liczyłam, ale widoki są naprawdę niesamowite. W Cilaos zaczynają się ważne szlaki górskie (GR R1 – na Piton des Neiges, GR R2 – szlak wiodący przez całą wyspę). Cilaos słynie nie tylko z bycia punktem wypadowym dla miłośników wędrówek. Znajdują się tutaj termy, produkuje się wino i hoduje soczewicę.

Salazie to miasteczko i gmina znajdujące się w kalderze o tej samej nazwie.Podobnie jak Mafate, Salazie służyło niewolnikom jako schronienie przed właścicielami. W Salazie mają swój początek różne górskie szlaki. Można tu zobaczyć wodospad Voile de la Mariée („welon panny młodej), a w miejscowości Hell-Bourg znaleźć pozostałości po termach, które kiedyś się tu znajdowały. W Salazie uprawia się bardzo dużo Sechium edule czyli kolczocha jadalnego (zwanego „chouchou” na Reunionie).

Mafate

Salazie

Salazie

Salazie

Salazie

Wodospad Voile de la Mariée


Uff… Dobrnęliście do końca tego gigantycznego wpisu! 🙂 To jak, spodobał Wam się Reunion? Może ktoś z Was tam był i dołożyłby coś jeszcze do mojej listy? Może w kimś zasiałam ziarnko ciekawości i szukaliście już lotów na Reunion (który można połączyć z wizytą na Mauritiusie albo Madagaskarze)? Dajcie znać w komentarzach!

You Might Also Like...

  • Iwona Gogulska

    Hm… głupio się przyznać, ale nigdy nie słyszałam o tym miejscu. Ale po przeczytaniu tekstu i obejrzeniu zdjęć, widzę, że jest niesamowite. Te wodospady są świetne!

    • Ja też nie słyszałam o tej wyspie dopóki nie zaaplikowałam tam na Erasmusa 😉 Wodospady są cudowne, ja akurat byłam w porze suchej i wszystkie wyglądają dosyć skromnie 🙂

  • Tak, właśnie całkiem niedawno rozważaliśmy Reunion, a dosłownie dziś się natknęliśmy na polską wersję przewodnika Lonely Planet po Reunion Seszelach i chyba Mauritiusie. Teraz nic tylko polować na w miarę tanie bilety! 😉

    • Oo super! Ja przed wyjazdem żadnego przewodnika nie mogłam znaleźć (ale było to kilka lat temu), ratowałam się kupionym na miejscu po francusku. Jak się trafią tanie bilety to może i ja się skuszę na wakacje na wyspie 🙂

  • Julia S.

    W życiu nie powiedziałabym, że takie miejsca istnieją na prawdę.
    A jednak – przepięknie 🙂

  • Globfoterka

    Faktycznie Reunion to dość rzadki kierunek o którego istnieniu większość nawet nie słyszała. Piszesz, że zdawałaś tam egzaminy po francusku. To był rodzaj jakiegoś stypendium,wymiany?:)

    • Byłam tam na stypendium Erasmus. Też nie miałam pojęcia o tej wyspie dopóki nie zdecydowałam się wyjechać na Erasmusa i przeglądałam potencjalne miejsca. Na pierwszy wybór miałam Hiszpanię, ale było za dużo chętnych i przypadł mi Reunion. Chyba całkiem dobrze na tym wyszłam 😉

  • Naprawdę wyspa prezentuje się rajsko! Jak tam leciałaś z POlski? Co rekomendujesz?

    • W pierwszą stronę leciałam bezpośrednio z Paryża (AirFrance). W drugą do Paryża i potem przesiadka do Warszawy. Jakiś czas temu była promocja na Fly4free, bilety były naprawdę w dobrej cenie (znacznie tańsze niż normalnie). Warto szukać promocji bo jednak bilet spory wydatek :/

  • Aleksandra Piotrowska

    Rajskie klimaty…

  • sekulada.com

    Pierwsze słyszę o takiej wyspie! Faktycznie musi być to mało popularny kierunek 🙂 Klimat jak w raju, ale jest coś co mnie lekko zraziło do czytania. Nieco alergicznie traktuję nagłówki ze słowami musisz lub koniecznie.

    • Dla nas mało znany, ale we francuskich biurach podróży ofert na Reunion jest całe mnóstwo. Dla Francuzów to kierunek dość popularny (podobnie jak np. Martynika), idealny na zimę żeby wygrzać kości za jakieś 1000 euro 😉 Nie chciałam znowu używać „warto zrobić”, padło na „musisz”. Następnym razem jak taki pomysł mi przyjdzie do głowy to poszukam innej opcji 🙂

  • Ach, Wyspy Zielonego Przylądka to też cudowne miejsce! Chętnie bym się tam wybrała! 🙂

  • Chyba za daleko :/ Ale trzeba przyznać, że jest tam pięknie.

  • Dominika Lewandowska

    Wow, co za miejsce! Jakoś nigdy nie pomyślałam o Reunion jako celu naszych podróży ale po przeczytaniu Twojego wpisu zmieniam zdanie 😉 Szczególnie kusząco wygląda wycieczka do krateru wulkanu i ten tysiąc kilometrów pięknych górskich szlaków….

  • Monika Kulesza

    Niesamowite zdjecia, ostatnio chyba nawet byla calkiem niezla promocja w tamte strony 😀

  • Pierwsze co pomyślałam, zaczynając czytać wpis – „to będzie wyspa podobna do Mauritiusu” i im dalej szłam, okazało się, że jednak bardziej przypomina mi Maderę. Choć kulturowo Mauritius i Reunion są chyba podobne – kuchnia, miks kultur, wioski. Nie zmienia to faktu, że to niesamowite wyspy.