Różne

Czy trzeba iść na studia?

Kasztany przekwitły (przynajmniej w Polsce, w Danii to one teraz kwitną w najlepsze), matury zbliżają się ku końcowi. Jeszcze jakieś ostatnie ustne egzaminy, a potem wakacje połączone z oczekiwaniem na wyniki. No i wybór studiów. Dzisiaj post dla tych, którzy właśnie stoją przed tym trudnym wyborem i zastanawiają się czy trzeba iść na studia.

Moje studia – czy to był dobry wybór?

W liceum nie wiedziałam co chcę dalej robić w życiu robić. Miałam różne pomysły na czas „po maturze”, jakieś tam studia w planach były, ale żadne konkrety. Chodziłam na targi edukacyjne, zbierałam różne oferty (także z zagranicy). Czas mijał, a ja wiedziałam już, że maturę będę zdawać tylko z angielskiego i z geografii. Z osoby, która lubiła uczyć się wszystkiego, polski system edukacji zmienił mnie w kogoś kto lubił tylko języki obce i geografię. W liceum przestałam nawet lubić język polski!

Maturę zdałam bez problemów, z całkiem dobrymi wynikami. Cały czas chciałam zrobić coś innego niż wszyscy, wyjechać na kurs językowy albo jako au-pair. Z drugiej strony coś mi mówiło, że lepiej iść na studia i nie byli to moi rodzice. To jest coś za co jestem im ogromnie wdzięczna – nigdy mnie do niczego nie zmuszali. Powiedzieli, że to moje życie i moje decyzje, a oni nie mają nic do gadania, będą mnie wspierać cokolwiek wybiorę. No to wybrałam turystykę i rekreację na UAM w Poznaniu.

Dlaczego turystyka? Bo potrzebna była matura z geografii. Lubiłam uczyć się języków obcych, a jak turystyka to przecież i zagranica, więc kolejny powód był. No i najważniejszy: lubiłam podróżować. A turystyka to przecież same podróże, czyż nie? Studia były jednocześnie super doświadczeniem i mordęgą. Były super bo poznałam fajnych ludzi, były super bo gdyby nie studia to nie pojechałabym na wymianę Erazmus na wyspę La Reunion. Były mordęgą, bo program studiów i metody nauczania nie były najlepsze. Po prostu były takie jak w całej Polsce: kucie na blachę, bez sensowne odtwarzanie słowo w słowo tego co było powiedziane na wykładach i zabijanie kreatywności. Największą radość sprawiły mi zajęcia w których na zaliczenie trzeba było zaprojektować plakat promujący destynację turystyczną. Wszyscy narzekali, że trzeba COŚ WYMYŚLIĆ i TO SAMEMU ZROBIĆ! A ja od razu wpadłam na pomysł, dostałam najlepszą ocenę i jeszcze mój plakat został pochwalony na forum.

studia3

Na trzecim roku wyjechałam na Erazmusa i po powrocie już wiedziałam co będzie dalej – nie pójdę od razu na magisterkę tak jak wszyscy tylko zrobię sobie ten słynny GAP YEAR (znany na całym świecie, ale w Polsce wciąż nie tak bardzo popularny. Będzie o nim osobny post). Po roku w Paryżu była druga próba ze studiami w Polsce – międzynarodowe stosunki gospodarcze. Wybrałam studia zaoczne bo w czasie egzaminów wstępnych na studia dzienne byłam jeszcze w Paryżu i nie mogłam przyjechać. Zaliczyłam pierwszy semestr, wzięłam dziekankę i tyle mnie tam widzieli. Kolejny raz zawiodłam się na polskim systemie nauki, który opiera się na bezsensownym odtwarzaniu tego co jest na slajdach, albo na zaliczaniu egzaminów w oparciu o odpowiedzi z poprzednich lat.

Dopiero studia w Danii spełniły moje oczekiwania. Za parę dni wysyłam moją pracę magisterską, potem obrona i koniec! Zamknięcie etapu studiowania zajęło mi więcej czasu niż moim rówieśnikom, ale dla mnie nie ma to znaczenia. Znam osoby, które decydowały się na studia studia za granicą w wieku trzydziestu lat.

Najważniejsze jest dla mnie to, że nikt z rodziny nie zmuszał mnie do studiowania i wybrania konkretnego kierunku studiów, który mnie w ogóle nie interesował. Po drugie, jestem dumna z siebie że nie kontynuowałam studiów zaocznych. Mogłam już tam zostać, odbębnić te dwa lata na specjalizacji z logistyki, z którą nie miałam nic wspólnego. Ale wiem, że byłyby to dwa lata pełne złego samopoczucia, że robię coś czego nie lubię. A pisania pracy magisterskiej na temat, który w ogóle by mnie nie interesował nie chcę sobie nawet wyobrażać!

Nie żałuję tego, że od razu po maturze poszłam na studia. Owszem, czasami myślę, że byłoby lepiej gdybym już wtedy pojechała na studia do Danii albo jako au-pair do Francji, ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem.

studia1

Czy trzeba iść na studia?

Nie, nie trzeba. Liceum to ostatni etap obowiązkowej edukacji i już tylko od Ciebie zależy co wybierzesz. Dzisiaj wszyscy idą na studia, uczelnie produkują niezliczone ilości różnej jakości licencjatów i magistrów. Zastanów się czy chcesz do nich dołączyć.

Może masz na siebie super pomysł i studiów wcale nie potrzebujesz? Rób tak jak podpowiada Ci serce (i mózg). Obecnie jest wiele „nowych” zawodów do których żadne studia Cię dobrze nie przygotują. Co jeśli kompletnie nie wiesz co chcesz studiować? Zacznij pracować, popraw maturę, poucz się języków obcych – wszystko jest lepsze od studiowania na siłę czegoś co Cię w ogóle nie interesuje. Naprawdę chcesz zmarnować trzy (albo pięć) lata życia na chodzenie na wykłady i bez sensowne odtwarzanie slajdów na egzaminie pisemnym? W tym czasie możesz pracować

Nie trzeba iść na studia, ale… warto!

Studia mogą być fajnym doświadczeniem, jeśli studiuje się to co Was interesuje. Możecie poznać ciekawych ludzi z różnych części Polski. Możecie trafić na kameralny kierunek i mieć dobry kontakt z wykładowcami (u mnie tego nie było, ponad 100 osób na roku! MASÓWKA!). Warto iść na studia, bo możecie skorzystać z oferty wymian międzynarodowych i przeżyć Erazmusa na własnej skórze.

Jeśli zdecydujesz się pójść na studia to pamiętaj, że same studia nic nie dadzą, jeśli jednocześnie nie będziesz zdobywać dodatkowego doświadczenia. Liczy się wszystko: organizacje studenckie, studencka praca, praktyki i wymiany za granicą. To pozwoli Ci wyróżnić się z tłumu takich samych absolwentów.

Aby studia nie były drogą przez piekło pamiętaj o kilku ważnych sprawach:

  • Słuchaj tylko siebie! Rodzice będą Cię męczyć o te studia, babcia, ciocia, wujek, kuzyni też. W większości przypadków rodzice chcą dla nas dobrze, warto ich wysłuchać, ale decyzję musisz podjąć sam. To jest Twoje życie i nikt nie powinien do niczego Cię zmuszać. Mogą Cię zachęcać, ale nie zmuszać! Argumenty w stylu „tylko studia zapewnią ci (dobrą) pracę” szybko tracą na wartości. Bez studiów też można sobie poradzić na rynku pracy. To samo dotyczy słuchania dobrych rad znajomych. Rób tak jak Ty chcesz, a nie tak jak inni Ci mówią, że masz robić.
  • Poznaj ofertę uniwersytetów. Przejrzyj dokładnie ofertę edukacyjną szkół z interesujących Cię miast (a jeśli mieszkasz w dużym mieście to nie ograniczaj się do lokalnych uczelni. Kto wie, może w innym mieście jest dostępny Twój wymarzony kierunek?). Dowiedz się jak dokładnie wygląda program studiów, jakie przedmioty są na każdym semestrze. Pojedź na targi edukacyjne, porozmawiaj z innymi studentami.
  • Pod żadnym pozorem nie aplikuj na studia w ciemno, bo „inni też tam aplikują”, „bo Romka brat to studiował i mówił że trzeba mało się uczyć”. Tego chyba nie muszę komentować, co?
  • Nie ograniczaj się tylko do Polski. Na targach edukacyjnych co raz częściej można spotkać reprezentacje uniwersytetów z innych krajów. Super! To okazja żeby zapoznać się z ich ofertą, dowiedzieć się ile takie studia kosztują (np. w Danii studia są darmowe), jaki styl nauczania dominuje w danym kraju. Przynależność do Unii Europejskiej i otwarte granice dają nam możliwość studiowania za granicą. Czemu z tego nie skorzystać?

Pamiętajcie, że Wasza przyszłość nie zależy od dyplomu i też jak szybko go zdobędziecie. Jeśli nie wiecie co chcecie studiować, zróbcie sobie przerwę na przemyślenie sprawy. Wyjedźcie za granicę podszkolić język, popracujcie i zaróbcie pieniądze na podróże (albo na studia :)). Gwarantuje Wam, że w międzyczasie dowiecie się co chcecie w życiu robić. Studia nie gwarantują dobrej pracy, musicie działać na różnych frontach żeby zdobywać doświadczenie i wiedzę praktyczną. Bo studia to w wielu przypadkach tylko teoria.


Podzielcie się Waszymi historiami o wyborze studiów. Co Wam dały studia? Podobały Wam się czy były mordęgą? A może w ogóle studia odpuściliście? Piszcie w komentarzach!

You Might Also Like...

  • Myślę, że ujęłaś w swoim tekście istotę problemu. Ja zawsze wiedziałam, że chcę studiować i to więcej niż 1 kierunek – ale mnie po prostu sprawia przyjemność uczenie się nowych rzeczy, nawet jeśli nie są potem szczególnie przydatne w codziennym życiu. Natomiast niestety tak jak piszesz, posiadanie dyplomu w dzisiejszych czasach niczego nie ułatwia, dlatego wszystkich moich znajomych, którzy czuli, że na studiach „utknęli”, namawiałam do zostawiania nielubianych kierunków i inwestowania w to, co faktycznie ich kręci 🙂

    • Dzięki za komentarz. Super, że studiowałaś więcej niż jeden kierunek, tacy ludzie też są potrzebni 🙂 Zawsze podziwiałam osoby, które godziły naukę na dwóch (albo i trzech!) kierunkach. Też uważam, że nie ma co tkwić na studiach, tylko po to żeby mieć ten „papier”, lepiej skierować swoją energię na coś innego.

  • Ze swojego doświadczenie doradziłabym komuś kto nie jest pewien swojego wyboru rok przerwy. To wcale nie tak wiele, a może wpłynąć na całą resztę życia. Oczywiście przebranżowić możemy się zawsze, co pokazują dzisiejsze czasy. Trzeba tylko pamiętać, że czasu nikt nam nie zwróci, a wybór zależy tylko od nas – nic na siłę!

    • Dokładnie, rok przerwy to bardzo dobry pomysł jeśli ktoś ma wątpliwości co do życiowej ścieżki 🙂

  • Super, zaraz poszukam Twojego podcastu i przesłucham w tramwaju w drodze do domu 🙂