Au-Pair Podróże

Au pair w Rzymie – wywiad z Mariną

Zastanawialiście się kiedyś jak to jest wyjechać za granicę jako au pair? Może chodzi wam po głowie taki wyjazd ale macie wątpliwości? Dzisiejszym postem zaczynam nową serię na blogu – historie osób, które pracowały jako au-pair w różnych krajach Europy.

Na pierwszy ogień wzięłam Marinę, która prowadzi bloga Marina Furdyna (odwiedźcie ją koniecznie!). W jednym ze swoich postów Marina napisała, że pracowała w Rzymie jako au pair. Miała do opieki czwórkę dzieci i musiała je wozić samochodem do Watykanu. Pomyślałam „WOW!” i bez zastanowienia napisałam do Mariny, bo stwierdziłam, że idealnie nadaje się do wywiadu na temat wielkiej przygody jaką jest wyjazd na au-pair.

Au-pair? A co to jest?

Au pair jest to program wymiany kulturowej, który łączy w sobie cechy  wymiany młodych ludzi oraz programu zatrudnienia cudzoziemców. Szczególny nacisk położony jest na edukacyjny wymiar programu, czyli nauka języka, poznanie nowej kultury. Podstawowym założeniem programu jest wymiana edukacyjno-kulturowo między au pair a rodziną goszczącą. Osoba przyjęta jako au pair przez rodzinę goszczącą powinna stać się członkiem rodziny, która jest odpowiedzialna za edukację i dobrostan dzieci.

Do obowiązków au pair należy głównie opieka nad dziećmi oraz drobne prace domowe (odprowadzenie dzieci do szkoły, przygotowywanie dzieciom śniadania/obiadu/kolacji, zabawa z dziećmi, pomoc w odrabianiu lekcji). Au pair może, ale nie musi, podejmować się zadań niezwiązanych z opieką nad dziećmi (przygotowywanie posiłków dla dorosłych członków rodziny, opieka nad zwierzętami).

W większości krajów nie ma obowiązku korzystania z usług pośrednika (agencji au pair), z rodzinami można kontaktować się bezpośrednio lub poprzez tematyczne portale internetowe. Wyjątkiem jest program au pair w Stanach Zjednoczonych, ponieważ wymagana jest specjalna wiza.

Źródło

Po tym krótkim wstępie zapraszam Was na wywiad z Mariną.

Dlaczego au pair?

Co wpłynęło na Twoją decyzję o wyjeździe za granicę i podjęcie “pracy” jako au pair?

Pewnie jak wiele innych osób – chciałam w jakiś sposób znaleźć się w pięknym miejscu, ale nie byłam na to przygotowana finansowo, dlatego postanowiłam połączyć to z pracą. Taka forma pracy jest idealna, ponieważ nie musimy martwić się o noclegi (ale wiadomo, że trzeba mieć też do tego predyspozycje, to jednak czyjeś dzieci).

 

Na jakim etapie życia byłaś wyjeżdżając na au pair? 

To był rok, w którym rzuciłam studia, odczekałam tylko, aż skończy się EURO 2012 (byłam wolontariuszką) i wyjechałam późnym latem. Nie jestem już teraz pewna, bo to było cztery lata temu, ale chyba nie miałam na siebie pomysłu zwyczajnie.

 

Marina we własnej osobie :)

Marina we własnej osobie 🙂

Dlaczego Włochy?

Pewnie wyjdę na największą prostaczkę, ale podobali mi się Włosi i Włoszki, których do tej pory spotkałam. Ciekawiło mnie ich życie, kultura, wydawali mi się naprawdę cool. Ale to przyszło jak kaprys i być może gdybym wtedy znalazła rodzinę z innego kraju, może dziś byłabym zakochana w innym miejscu.

marina_rzym9

Rodzina goszcząca

Jak znalazłaś swoją rodzinę goszczącą? Skorzystałaś z portalu internetowego czy dostałaś na nich od kogoś namiary?

Ktoś ze znajomych polecił mi stronę ‘AuPairWorld’, zarejestrowałam się i cały kontakt odbywał się początkowo tam. Później dowiedziałam się także o grupach na Facebook’u i za drugim razem rodzinę znalazłam właśnie w ten sposób (za drugim razem byłam przez krótki czas opiekunką w Turynie).

 

Jak wyglądał “proces rekrutacji”? Czy rodzina dokładnie Cię prześwietliła czy raczej byli wyluzowani?

Moi byli chyba bardzo zdesperowani, tzn wiem napewno, bo to była nietypowa rodzina. Po kilku mailach i dosłownie jednej rozmowie przez Skype kupiłam swój pierwszy samodzielny bilet lotniczy! Moja mama do samego końca myślała, że żartuję.

 

marina_rzym8


Ile dzieci miałaś do opieki? Jak wyglądał Twój typowy dzień jako au pair? Co oprócz opieki nad dziećmi musiałaś robić, np. czy gotowałaś obiady/kolacje, sprzątałaś pokoje dzieci?

I tu zaczyna się robić ciekawiej- czworo! Rodzina jakoś niedługo przed moim przyjazdem adoptowała trójkę rodzeństwa ze Sri Lanki. To było niezłe wyzwanie, ale dzieciaki bez problemu posługiwały się angielskim, a mój włoski w tamtym czasie sprowadzał się do “ciao, grazie”. Najbardziej zaskoczyło mnie, że dosłownie trzeciego dnia musiałam zawieźć dzieci sama do szkoły… samochodem. Mama ze dwa razy pokazała mi drogę, wręczyła kluczyki i nie bała się o nic! Szkoła mieściła się w Watykanie, w jednej z bram, które pewnie każdy turysta mija na co dzień, więc było to naprawdę przyjemne, ale droga do domu zajmowała dobre 30 minut. 30 minut strachu, bo ja oczywiście bardzo się bałam. Po powrocie do domu pomagałam przy “karmieniu” (dzieciaki były rozpuszczone, więc trochę to trwało), bawiliśmy się i czytałam im na dobranoc.  Soboty spędzaliśmy razem, a niedziele miałam wolne.

Tutaj Marina podwoziła dzieciaki. Do papieża dwa kroki!

Tutaj Marina podwoziła dzieciaki. Do papieża dwa kroki!

 

Jaka była Twoja rodzina goszcząca? Wspierali Cię, szanowali Twój czas wolny, czy próbowali wykorzystywać do granic możliwości?

Ojciec dzieci bywał w domu dosyć rzadko, w związku z pracą dużo podróżował, a mama od spraw domowych miała gosposię, sprzątaczkę i mnie, także nie zżyliśmy się zbytnio 🙂 Ale to dobrzy ludzie, jeśli w jakiś dzień pracowałam więcej, płacili mi ekstra, tankowali samochód, z którego mogłam korzystać nie tylko, żeby odebrać dzieci ze szkoły. Raz wiem, że dostałam mandat, lecz nie powiedzieli mi nic poza tym, że w pewnych miejscach nie wolno parkować.

Jak wyglądały Twoje warunki mieszkaniowe w Rzymie? Mieszkałaś razem z rodziną w mieszkaniu, czy miałaś może osobne “mieszkanko” (pokój + łazienka).

Pewnie z poprzednich odpowiedzi wynika już, że rodzina do biednych nie należała – miałam ogromny pokój z tarasem, garderobą i łazienką. Raz w miesiącu nocowała ze mną też córka ojca z poprzedniego małżeństwa. Mieszkanie było przestronne, nowoczesne i w bogatej dzielnicy Rzymu, otoczone willami z basenami i ciszą.

marina_rzym6

Czas wolny

Czy miałaś wystarczająco dużo czasu wolnego żeby odkrywać miasto lub chodzić do szkoły językowej? 

Miałam masę czasu, bo we Włoszech dzień w szkole kończy się późnym popołudniem, w moim przypadku zawoziłam dzieci na 8.00, a odbierałam o 17.00. Nie miałam żadnych obowiązków w tym czasie, więc przebywałam głównie poza domem. Dwa razy w tygodniu miałam też lekcje włoskiego, poznałam fajne dziewczyny z całego świata.

 

Jak wyglądały kwestie towarzyskie? Czy w Rzymie łatwo było nawiązać nowe kontakty (zarówno z au pair, jak i z Włochami)?

Pewnie, że łatwo, zależy tylko jakie kontakty 🙂 Każdy wie, jacy są Włosi i oni naprawdę bez stresu czy podchodów zagadują zwyczajnie na ulicy. Moja rodzina także starała się pomóc, poznali mnie z dziećmi znajomych (w moim wieku na szczęście), a córka ojca zabrała mnie kilka razy na licealną imprezę – oczywiście wynudziłam się na śmierć za każdym razem, bo mało kto chciał ze mną rozmawiać po angielsku. Ale fakt, że jesteś sama w nowym miejscu, naprawdę pomaga, bo stajesz się bardziej otwarta i to jakoś sprzyja poznawaniu nowych ludzi.

marina_rzym5

Podsumowanie

Ile trwała Twoja przygoda au pair? Wytrzymałaś do końca czy zrezygnowałaś wcześniej?

Nie miałam określonego czasu, tak się dogadaliśmy, a ja wyjechałam po ponad 5-ciu miesiącach. Zwyczajnie potrzebowałam czegoś innego. Szkoda mi było, dzieciaki przywiązały się do mnie (zabawne, bo gdy w nocy bolał brzuch, albo śniły się koszmary, to biegły do mnie, zamiast do mamy), ale czułam, że to był już czas.

 

Czy polecasz wyjazd za granicę jako au pair?

Zdecydowanie! Jeśli tylko ktoś lubi dzieci i jest otwarty, kontaktowy i chce poznać życie mieszkańców od najbardziej chyba lokalnej strony, to zdecydowanie powinien tego doświadczyć. Dla mnie był to wspaniały okres, wiele się nauczyłam, także o sobie. Miałam dużo szczęścia, to fakt, wiem, że nie każdy trafia do świetnej rodziny, która trzyma się obietnic dotyczących godzin czy zakresu pracy. Ale rynek jest spory, zawsze można zmienić rodzinę.

Wiem także po tym doświadczeniu, że w przyszłości będę chciała mieć au-pair dla swoich dzieci, bo to także wielka szkoła życia dla nich.

marina_rzym4


Mam nadzieję, że wywiad Wam się spodobał i zaciekawił. Dajcie znać w komentarzach czy braliście udział w programie au pair, podzielcie się swoimi wspomnieniami i szalonymi historiami. Może chcieliście wyjechać, ale w końcu nigdy się nie zdecydowaliście? A może właśnie was razem z Mariną zainspirowałyśmy do podjęcia decyzji? Dajcie znać w komentarzach!

You Might Also Like...

  • WOW! To dopiero przygoda! Przyznam, że rozmarzyłam się o takim wyjeździe, choć wiem, że to już trochę dla mnie za późno.

    Szkoła w Watykanie, wolne w ciągu dnia, pyszne włoskie jedzenie, nieco szaleni rodzice… Potrafię to sobie wszystko wyobrazić!

    • Ja też potrafię to sobie wyobrazić 🙂 Nie wiem dlaczego wybrałam na au pair Francję, skoro mogłam zajadać się makaronem we Włoszech! 🙂

  • Wielopokoleniowo 3

    Rewelacyjna przygoda! A Rzym uwielbiam 😉

  • Wspaniały czas 🙂 Zazdroszczę możliwości pomieszkania we Włoszech i to jeszcze w wiecznym mieście 🙂 Też uwielbiam włoską kulturę, jedzenie, design. Nie dziwi mnie Twój wybór 😉

  • Ile bym dała żeby się tam znaleźć 🙂 Naprawdę zazdroszczę 🙂 Fajna przygoda, która pewnie zapada w pamięci na całe życie 🙂

  • Katarzyna Wojtyńska-Stahl

    Doskonała szkoła życia ii przygoda dla młodych ludzi 🙂

  • Kasia Troszok

    pewnie fantastyczna przygoda 🙂 ja nigdy w czymś takim nie brałam udziału

  • Joanna Golińska

    Kiedyś, jeszcze w liceum zastanawiałam się czym to jest i jak się to je. Wtedy głównie słyszało się o wyjazdach do Stanów, ale chyba nie byłam gotowa na coś takiego. Teraz wiem, że taki wyjazd nie jest dla mnie, ale każdy znajduje coś dla siebie 🙂

    • No pewnie, au pair nie jest dla każdego, trzeba mieć jednak jakieś predyspozycje 😉

  • Kiedyś myślałam o zostaniu au pair, ale w końcu do tego nie doszło, chociaż dalej uważam to za ciekawą inicjatywę.

  • Świetny sposób dla młodych na poznanie innej kultury, kraju, mieszkańców, języka. No i fantastyczna przygoda!

  • brzmi jak super przygoda, a i pomieszkac sobie w Rzymie przez te 5 miesięcy to już w ogóle marzenie 🙂 a i chyba dużo szczęścia miała Marina, że trafiła na dośc fajną rodzinę, bo różne historie już słyszałam (na szczęście mniej niż więcej ich było)

    • Faktycznie, miała sporo szczęścia. Można trafić na super rodzinę (albo szlachecką jak ja w Paryżu), albo na totalnie pokręconą i to nie pozytywnie…

  • Anita Skowera

    Ja już jestem nieco za stara na taką imprezę 😛 Ale jakby tylko mogła cofnąć czas chętnie bym z niej skorzystała.

  • Evi

    Na pewno świetny pomysł na naukę języka, poznanie innego kraju. Mnie ominęło to zupełnie, ale zupełnie również świadomie, bo akurat dzieci to „nie moja bajka” 🙂 szczególnie obce, ale dla młodych, odważnych i lubiących dzieci – super sprawa!