Podróże

Wyspa Fanø

Witajcie!

Relacja z Malty jeszcze się nie skończyła, nie martwcie się! Postanowiłam jednak zrobić krótką przerwę i zmienić trochę klimat. Też będzie morze i plaża, ale będą też rowery!

Po powrocie z Malty zostaliśmy na kilka dni w Danii, mieliśmy w planach trochę pojeździć na rowerach po okolicy i wybrać się na wyspę Fanø o której bardzo dużo słyszałam przez cały rok, i chciałam w końcu się przekonać jak tam jest. Mieliśmy nadzieję, że w Danii pogoda da nam odetchnąć i będzie rześko, może nawet jakiś deszcz spadnie. Niestety, nie dane było nam odpocząć od upałów, z 30 stopni na Malcie wpakowaliśmy się w prosto w duńskie 30 stopni i pełne słońce. Nie narzekaliśmy, spakowaliśmy rowery na bagażnik i pojechaliśmy do Esbjerg (około 70 kilometrów od Kolding), z którego odpływają promy na Fanø. Auto zostawiliśmy na darmowym parkingu w Esbjerg (parking koło terminala był cały zajęty, odjechaliśmy więc kawałek dalej i do portu dojechaliśmy na rowerach).

fano1

Wyspa Fanø

Fanø to mała (16 kilometrów długości, 5 kilometrów szerokości) duńska wyspa na Morzu Północnym. Od stałego lądu dzieli ją zaledwie dwunasto minutowa przeprawa promem z portu w Esbjerg. Promy obsługuje firma Færgen, na stronie internetowej znajdziecie rozkład jazdy oraz ceny. Za bilety zapłaciliśmy 170 koron duńskich (45 koron jedna osoba dorosła + 40 koron za rower).

Fanø to wakacyjny kurort, który przyciąga turystów (głównie niemieckich) szerokimi plażami i sielską atmosferą. Oprócz plażowania, na wyspie można jeździć rowerami po kilku trasach, puszczać latawce, pływać na windsurfingu, grać w golfa, wędrować po parku narodowym i podziwiać dzikie zwierzęta, a nawet zbierać ostrygi!

My zdecydowaliśmy się objechać wyspę panoramiczną trasą rowerową 404, która liczy 26 kilometrów. Wystartowaliśmy z Nordby, bo tam przypływa prom. Nordby to główne miasto wyspy, dawna osada rybacka, pełna uroczych domów zbudowanych w XVIII i XIX wieku. Wzdłuż głównej drogi, biegnie promenada z której można obserwować dzikie ptaki, a także foki wylegujące się czasami na niewielkiej, piaskowej wysepce (nam się udało!).

IMG_8792

Z Nordby pojechaliśmy prosto na plażę. Cały zachodni brzeg wyspy to jedna wielka i dłuuuuuuuga plaża. Można po niej chodzić (słabooo), jeździć samochodem (to już przerabiałam na wyspie Rømø) i jeździć rowerem, co też z dużą przyjemnością uczyniliśmy. Po plaży jeździ nawet autobus! Nie wiedziałam, że w Danii też słońce może tak grzać, pomimo czapki i smarowania się kremem z filtrem, wzmocniliśmy swoją maltańską opaleniznę.

Co roku w czerwcu na Fanø odbywa się zlot miłośników latawców. Szeroka plaża jest wtedy zapełniona kolorowymi latawcami o przeróżnych kształtach. Nie załapaliśmy się niestety na festiwal latawców, ale na plaży i tak można było kilka zobaczyć.

fano2

IMG_8713

fano3

fano4

fano5

fano6

fano7

Te kilka kilometrów po plaży dało nam naprawdę nieźle w kość. Po piasku jechało się świetnie, problem stanowił wiatr, który wiał nam prosto w twarz i słońce. Po kilku kilometrach dotarliśmy do leśnego placu zabaw Skovlegepladsen, gdzie odpoczęliśmy i zjedliśmy nasz cały suchy prowiant. Atrakcje na placu zabaw wykonane są z drewna, i mogą z nic korzystać także dorośli. Po przerwie kontynuowaliśmy jazdę trasą 404, ale w pewnym momencie „trochę” z niej zboczyliśmy i skończyliśmy na polnych drogach po wschodniej strony wyspy. W końcu udało nam się ponownie wjechać na szlak, ale zmęczenie dawało się we znaki i pojechaliśmy już prosto do Nordby.

fano8

fano9

fano10

fano11

Warto wspomnieć, że Fanø wchodzi w skład parku narodowego Morza Wattowego (Wadden Sea), który jest jednym z kilku duńskich obiektów wpisanych na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Jest to świetne miejsce do bird watchingu, a jeśli jesteście fanami ostryg, to możecie wybrać się na ostrygowe safari.

Fanø jest także reklamowane jako jedno z miejsc, które dostarczają produkty do kopenhaskiej Nomy. Kilka restauracji jest bardzo znanych ze swoich wykwintnych dań, jak chociażby Sønderho Kro czy Ambassaden. Na wyspie znajdziemy także browar Fanø Bryghus, więc jeśli uwielbiacie próbować nowe piwa, to może was to zaciekawić.

fano12

Po objechaniu wyspy w pełnym słońcu, kąpieli w Morzu Północnym i zgubieniu drogi chcieliśmy już tylko wskoczyć na prom powrotny do Esbjerg. Wbrew pozorom rowerowe zwiedzanie Danii wcale takie łatwe nie jest – najczęściej jest pod wiatr i pod górkę! 🙂

Jeśli planujecie rowerowe wakacje w Danii warto wziąć pod uwagę zachodnią Jutlandię, zwiedzić Fanø (lub Rømø) i zobaczyć miejsca gdzie Duńczycy (a raczej głównie Niemcy) spędzają wakacje.

Byliście kiedyś na Fanø albo zwiedzaliście rowerowo inne części Danii? Dajcie znać w komentarzach!

You Might Also Like...

  • Magdalena Bodnari

    Fano brzmi jak Bornholm bez Polaków, podoba mi się!

    • Muszę w końcu wybrać się na Bornholm, to będę miała porównanie 🙂

  • Ewa

    Zainteresowało mnie to ostrygowe safari. Jak ono wygląda? 🙂

    • Takie safari odbywają się w sezonie ostrygowym, od jesieni do wiosny. Są organizowane gdy jest odpływ i można wędrować w głąb morza – można zbierać ostrygi do plecaka i potem się nimi delektować 🙂 takie safari organizuje m.in. The Wadden Sea Centre.

  • o jak uroczo, i te niekończące się plaże!! w ogóle uważam, że Dania to jeden z bardziej niedocenionych krajów, każdy tylko Kopenhaga i Kopenhaga, a tam tyle pięknych miejsc jest!

    • Fanø i Rømø są najbardziej znane właśnie z powodu tych niekończących się plaż 🙂 Zgadzam się, że Dania to jeden z bardziej niedocenionych krajów, podejmowane są próby rozsławienia innych części kraju (bo większość turystów nie zapuszcza się poza Kopenhagę), ale dzieje się to dość powoli…

  • Fano zdecydowanie zainteresowało mnie kulinarnie! Dzięki za tip! 🙂

    • Nie ma za co 🙂 Południowo-zachodnia Jutlandia dosyć mocno promuje się jako „kulinarne zaplecze” Kopenhagi, co roku odbywają się różne kulinarne festiwale, np. Lamb Festival. Robiłam w tym semestrze projekt o food tourism i trochę się o tym naczytałam 🙂

  • sekulada.com

    Dużo wartościowych informacji 🙂 Nie sądziłem, że Dania może być taka urocza 😉

    • Ja też o tym nie wiedziałam, zanim zaczęłam tutaj studiować to kojarzyła mi się tylko z Kopenhagą 🙂